III b na tropie renesansu

Odrodzenie to piękna epoka rozkwitu w sztuce, jak i w literaturze. Poznajemy ją zazwyczaj jedynie z kart szkolnych podręczników, nudnych regułek o stylach architektonicznych czy zdjęć odległych zabytków. My postanowiliśmy to zmienić. Udaliśmy się do niedalekiego Przemyśla, by tam przeżyć nasz intelektualny renesans.

Tradycyjnie – pod MOSiR-em

8. października 2015 roku niedługo po godzinie ósmej cała klasa III b wraz z opiekunami prof. Andrzejem Sarnickim i prof. Robertem Poliśkiewiczem zebrała się pod MOSiR-em. To właśnie tam rozpoczęła się nasza wyprawa.

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był Fort X Twierdzy Przemyśl – Orzechowce. Znajduje się on we wsi Ujkowce. Powstały, co prawda już trochę po epoce renesansu, bo w 1880 roku, imponuje jednak swoją historią i przeznaczeniem. Fort ten jest fragmentem Twierdzy Przemyśl – potężnych zabudowań obronnych, będących obiektem wielu oblężeń i ważnym zabytkiem wschodniej Polski. Z miejscem tym wiąże się też inne wydarzenie. W 1915 roku miejsce to odwiedził car Mikołaj II. Podziwiał on wraz ze swoją świtą instalacje obronne fortu.

“Jak się rodzi córka to lipa”

Krasiczyn był kolejnym punktem naszej podróży. Tamtejszy zamek to istna ikona stylu renesansowego. Ogromny wewnętrzny dziedziniec, ozdobne gzymsy z wizerunkami cesarzy rzymskich i królów polskich oraz cztery odmienne baszty: Boska, Szlachecka, Papieska, Królewska. Ta ostatnia jest podobno wierną kopią korony Zygmunta III Wazy. Ściany zamku wewnątrz, jak i zewnątrz pokryte są dekoracją sgraffitową. Technika ta polegała na nakładaniu na siebie kilku warstw kolorowego tynku i zeskrobywania poszczególnych tworząc swoiste wzory. Trzeba przyznać, że w Krasiczynie prezentuje się to świetnie. Zamek otoczony jest parkiem, który stworzyli Sapiechowie (drudzy właściciele posiadłości). Profesor Sarnicki zdradził nam ich tradycję rodzinną związaną z sadzeniem drzew. “Kiedy rodził się syn sadzono drzewo dębu, a kiedy rodziła się córka to lipa”. Mamy nadzieję, że aż tak lipnie nie było.

Nie brakowało też okrążeń przy tzw. drzewie miłości, które według legendy przynosi szczęście w sprawach matrymonialnych. Czy to prawda? Okaże się.

Przemyśl

Spacerujac przemyskimi uliczkami kierowaliśmy się w stronę Muzeum Archidiecezjalnego. Zostało założone w 1902 roku z inicjatywy ówczesnego biskupa przemyskiego Józefa Sebastiana Pelczara. Gromadzi ono liczne przedmioty liturgiczne, obrazy, figury i pamiątki z całej Archidiecezji i nie tylko. Naszą przewodniczką była urocza siostra sercanka, która niezwykle interesująco opowiadała nam o historii tego miejsca, eksponatach (znała każdy jak własną kieszeń), a także o błogosławionym już Józefie Sebastianie Pelczarze, który jest jej bliski w sposób szczególny – założył jej zgromadzenie zakonne.

Po tym spotkaniu udaliśmy się do podziemii Archikatedry Przemyskiej – jednego z najciekawszych zabytków na Podkarpaciu. Jest to miejsce pochówku biskupów przemyskich oraz wielu innych duchownych i świeckich. Podziemia są pomnikiem kunsztownej architektury i kryją w sobie wiele skarbów. Miejsce to kryje ciekawą historię, którą należy odkryć osobiście. Po prostu trzeba tam pojechać!

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. I nasza mała-wielka wyprawa dobiegła końca. Poszerzyła naszą wiedzę na temat naszego regionu oraz uwrażliwiła nas na piękno podkarpackiej architektury (zwłaszcza tej renesansowej). Dziękujemy naszym opiekunom – szczególnie profesorowi Sarnickiemu – za trud włożony w organizację naszej wycieczki i mile spędzony czas.

link