Felieton

Wrogie przejęcie

Rzeczą oczywistą, jest fakt, iż nikt nie lubi być krytykowany. Krytyka, jak podaje definicja PWN, to: surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś, oparta na rzeczowej analizie. Istotne jest podkreślenie, że ocena zawarta w akcie krytycyzmu, nie często mija się z prawdą. Jednak nie każdy potrafi krytykę, nawet tą konstruktywną przyjąć, a co gorsza zaakceptować i postanowić poprawę.

Z falą krytyki ewidentnie nie radzi sobie ówczesna władza. Ale, gdy ma się władzę, nie ma rzeczy niemożliwych, bowiem na sposoby są sposoby. Śmiem twierdzić, że partia rządząca doskonale zdaje sobie z tego sprawę i świetnie to wykorzystuje. Nie próżnując, robiąc to co najlepiej im wychodzi, zawładnęli, a właściwie upartyjnili, kiedyś obiektywną Telewizję Polską. Dofinansowywana potężnymi pieniędzmi pseudo telewizja, wiernie służy rządzącym, w roli zakłamanej tuby propagandowej. Elektorat partii rządzącej, stale karmiony jest, w dużej mierze nieprawdziwymi informacjami oraz nienawiścią, z narzuconym i określonym spojrzeniem na świat. W znaczącym stopniu, to właśnie dzięki publicznej telewizji, wygrali wybory. Więc, w końcu wypada się jakoś odwdzięczyć, za tak trudną i upodlającą pracę. W języku polskim powszechnie znane jest przysłowie: ,,Co za dużo, to niezdrowo”, które jasno pokazuje oraz uczy, iż pewne rzeczy są dobre, ale nie w nadmiarze. Choć, ta rzecz wcale do dobrych nie należy, to w nadmiarze może okazać się tragiczna.

Aby osiągnąć wyznaczony cel, człowiek jest w stanie zrobić wszystko. Partia rządząca, póki co robi wszystko, aby przejąć i upolitycznić wolne media, które są im po prostu niewygodne. Tym działaniem antydemokratycznym, bezpośrednio steruje człowiek chory na władzę, z równie chorymi ambicjami. Pomocnym graczem, w stopniowym odbieraniu wolności słowa, stał się Polski Koncern Naftowy Orlen, którym kieruje prezes, a jednocześnie członek PiS; Daniel Obajtek. Upolityczniona, bogata spółka państwowa, w ubiegły poniedziałek, ogłosiła przejęcie należącej do niemieckiej firmy Verlagsgruppe Passau wydawnictwo Polska Press. Paliwowy gigant, uczestniczący w nowym programie rządu ,,Propaganda+”, zgarnie dokładnie 20 dzienników regionalnych i ok. 150 tygodników lokalnych w całej Polsce. To wszystko daje łącznie dostęp do 17,4 milionów użytkowników różnych portali, znajdującymi się pod skrzydłami Polska Press. Wbrew pozorom, w całym przejęciu nie chodzi o pieniądze, które władza podczas swoich rządów nagromadziła lub też co częstsze, wyrzuciła np., na wybory, które się nie odbyły. Chodzi tu o coś cenniejszego, a mianowicie, o bezpośredni wpływ na stałych czytelników poszczególnych gazet oraz zgromadzenie nowego elektoratu.

Narastający bunt części społeczeństwa oraz sporo kontrowersji, zdecydowanie nie pomaga Prawu i Sprawiedliwości, a do wyborów bliżej, niż dalej. Ewidentny atak na wolne media, ogłaszany jest pod hasłem repolonizacji, bowiem wszystko co zagraniczne, a już w szczególności niemieckie, przeszkadza rządzącym. Choć, paradoksalnie, z drugiej strony, luksusowe niemieckie limuzyny rządowe, są pożądane i akceptowalne. Możemy domyślać się, że inspiracją dla polskiego rządu w ograniczaniu wolności słowa, są zaprzyjaźnione Węgry. ,,Polak, Węgier, dwa bratanki i do szabli i do szklanki” staje się bardzo przerażające, jeżeli mamy na uwadze tę kwestię, w której niestety zaczynamy się do nich upodabniać. Na Węgrzech nie ma już niezależnych mediów, wszystkie z nich są wykupione przez ludzi zaufanych Orbanowi. Niestety, ale jeżeli tak dalej pójdzie to również Jarosław Kaczyński, serdeczny kolega prezydenta Victora Orbana, zafunduje nam prawdziwy pogrzeb mediów. Na tym wszystkim ogromnie straci nasz kraj, który zamiast iść z postępem czasu, cofnie się o kilka dekad. Wizja Polski bez wolnych mediów przyprawia o wielki smutek. Ten, co ukradł księżyc, chce nam teraz ukraść wolność słowa…

Patrycja Pantoł