Ku przygodzie! – Zielona Szkoła 2016

Bezpieczeństwo, pewność czy przygoda? Słowa rzucone na rozstaju dróg w ciemnym lesie (M. Rejterowski) stały się hasłem przewodnim tegorocznej Zielonej Szkoły. Oczywiście wcześniej jednogłośnie wybraliśmy przygodę i ruszyliśmy na tak długo wyczekiwaną Zieloną Szkołę!

W czwartek 19 maja o 6 rano uczniowie klas 2g, 2c, 2e oraz 1g spotkali się wraz z profesorem W. Zakrzewskim i profesor M. Wilgucką pod MOSiRem. Wyruszyliśmy w kierunku Nowej Dęby, a następnie do Ossolina, gdzie znajduje się kaplica wzniesiona przez Ossolińskich na wzór kaplicy w Betlejem. Drugim punktem naszej wycieczki był cmentarz legionistów poległych podczas I wojny światowej w bitwie pod Konarami, która miała miejsce w 1915r. W programie Zielonej Szkoły oprócz zagadnień związanych z geografią, znalazły się też tematy z biologii czy historii. Zwiedziliśmy siedzibę Ossolińskich w Ujeździe – zamek Krzyżtopór. Mimo jego niesamowitego uroku, my geografowie od raz zwróciliśmy uwagę na skamieniałości ukryte w skalnej drodze. Następnym celem tego dnia był Szydłów, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć zachowany gotycki układ urbanistyczny, a zwiedzanie synagogi okazało się dla większości z nas pierwszym tak bliskim spotkaniem z religią żydowską. Po drodze do Wiślicy, która w przeszłości była jednym z ważniejszych miast Państwa Polskiego, obejrzeliśmy odkrywkę gipsów w Chotelu Czerwonym. W Skorocicach powędrowaliśmy przez rezerwat geologiczny, gdzie poznaliśmy różne formy związane ze skałami występującymi w podłożu. Nocowaliśmy w malowniczo położonym ośrodku Zacisze w Krzyżanowicach Dolnych.

Rozpoczęliśmy kolejny dzień, nie ma to jak poranna rozgrzewka na świeżym powietrzu – lekcja wychowania fizycznego zaraz po pobudce. W planie zwiedzania najpierw Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni, tam mieliśmy możliwość poznania życia oraz obyczajów ludności Kielecczyzny w XVIII wieku. Następnie Miedzianka, kiedyś kopalnia rudy miedzi „Bolesław”, teraz Muzeum Górnictwa Kruszcowego. Liczne skały wapienne występujące na tych terenach sprzyjają powstawaniu zjawisk krasowych. My mogliśmy w naturalny sposób, przy oświetleniu świec zwiedzać jaskinię Piekło. Wędrując przez pasmo Zelejowskie, podziwialiśmy na żywo inwersję rzeźby, a także działalność człowieka. Profesor chciał sprawdzić naszą orientację w terenie i pozwolił nam prowadzić. Z małymi komplikacjami, ale w świetnych humorach dotarliśmy do Chęcin.

Sobota to dzień kiedy ruszamy do stolicy województwa. Z przewodnikiem, autorem książek, panem Jerzym Jędrychowskim zapoznaliśmy się z tematem kamień w architekturze. Lepszego znawcy zastosowania kamienia w architekturze można ze świecą szukać. Teraz znamy już każdą, nawet najmniejszą skałę kieleckiego Starego Miasta. W GeoParku  nowe technologie pozwoliły nam przenieść się w czasie do momentu, gdy sprytny tetrapod jako pierwszy wyszedł na ląd. Dzięki kapsule czasu, z ekstremalnymi wrażeniami trafiliśmy do jądra ziemi. Była to też okazja do zabawy w archeologów – sami szukaliśmy skamieniałości. W Kadzielni dostaliśmy kolorowe kaski (w których wyglądaliśmy jak kadra inżynierów) i podziwialiśmy 3 jaskinie krasowe – Prochową, Odkrywców oraz Szczelinę. Kolejny rezerwat to Ślichowice, gdzie mogliśmy zaobserwować książkowy przykład fałdu obalonego. Dzień pobytu w Kielcach kończymy w rezerwacie Karczówka. To tutaj gwarek Hilary Mala znalazł 3 samorodki galeny, które przeznaczył na rzeźby. Powstała wtedy m. in. Rzeźba św. Barbary – patronki górników, umiejscowiona w kaplicy przyklasztornej właśnie na Karczówce.

Widoki z okien naszego schroniska w Chęcinach były wręcz królewskie 😉 Dlatego w niedzielę z samego rana z trudem wdrapaliśmy się, żeby zobaczyć te wszystkie cuda z bliska. Ach cóż to był za zamek! Następnie ruszyliśmy do Oblęgorka. Jest to dar narodu polskiego z okazji 25-lecia twórczości Henryka Sienkiewicza. W pałacu zgromadzono ciekawe pamiątki po pisarzu.  Kolejna poznana przez nas ciekawostka dotyczyła Stanisława Staszica oraz wykorzystania przez niego siły wód płynących rzek Bobrzy i Kamiennej do rozwoju przemysłu. W miejscowości Bobrza i Samsonów zobaczyliśmy pozostałości po dawnych zakładach przemysłowych. Na naszej drodze nie zabrakło też miejsca, gdzie rośnie najstarsze drzewo w Polsce – dąb Bartek. Jego wiek szacuje się od 400 do 1000 lat. Poprzedniego dnia, w GeoParku zapoznaliśmy się wirtualnie z tetrapodem, a dziś jego śladów mogliśmy sami poszukać w Kamieniołomie Zachełmie. Świadectwem przeszłości geologicznej tego obszaru są skały w Podmąchocicach, które liczą ponad 500 milionów lat – łupki kambryjskie. Widok tych skał zawdzięczamy rzece Lubrzance, która dokonała zjawiska kaptażu, rozcinając główne pasmo na dwa mniejsze i odsłaniając skały kambryjskie. Na koniec dnia dotarliśmy do schroniska młodzieżowego w Mąchocicach Scholasterii, miejsca naszego noclegu.

Kolejny dzień naszej wycieczki to Świętokrzyski Park Narodowy. Rozpoczęliśmy jego zwiedzanie od niezwykłych widoków na gołoborza na Świętym Krzyżu. Dzięki interaktywnej wystawie w Muzeum poznaliśmy faunę i florę Parku Narodowego. W przerwie pomiędzy zajęciami z przewodnikiem parku, profesor Zakrzewski obdarzył nas kartami pracy, dzięki którym mieliśmy rozpoznać, z jakich skał wykonane są detale w Kościele, w którym przechowywane są relikwie Świętego Krzyża. Co ciekawe, architekci klasztorni mieli trudności z rozpoznaniem niektórych skał, ale my po tylu lekcjach profesora Zakrzewskiego zrobiliśmy to bez problemu 😉 Ze Świętego Krzyża schodzimy do Nowej Słupi, gdzie znajduje się Muzeum Starożytnego Hutnictwa. Dzień zakończyliśmy zdobyciem najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich – Łysicy.

Już trochę zmęczeni ale nadal ciekawi co przyniesie kolejny dzień, ruszyliśmy do Rezerwatu Geologicznego – największej kopalni krzemionki w Europie. Niecodzienne a zarazem wyjątkowe widoki, którym uroku dodawały zachowane szyby tworzące labirynty stworzone podczas wydobywania krzemienia pasiastego w okresie neolitu zrobiły na nas ogromne wrażenie. Do dziś prowadzone są tam prace naukowe, jednak to miejsce ma ciągle jeszcze wiele tajemnic. Ruszamy dalej, kolejny punkt wycieczki nie zawiódł naszej ciekawości. Dotarliśmy do Ćmielowa gdzie mieści się ostatnia już działająca Manufaktura ceramiki.  Dowiedzieliśmy jak cenne są stworzone „dzieła sztuki”  i jak wiele osób musi angażować się by odbywała się produkcja. My sami mogliśmy spróbować swoich sił, i każdy z nas wykonał własnoręcznie róże z kaolinu, który ostatecznie staje się porcelaną. Jednym udało się stworzyć idealne, innym trochę bardziej kreatywne i według własnej wizji, ale mamy swoje rękodzieła na pamiątkę z tego niezwykłego miejsca. Oczywiście tego dnia, jak prawie codziennie, na naszej trasie nie mogło zabraknąć kamieniołomu. Woda piach i błoto nam nie straszne, dowędrowaliśmy do miejsca gdzie występują wapienie kredowe z konkrecjami krzemienia, popularnie nazywane wapieniem janikowskim. Po tylu dniach spędzonych z naszym profesorem i jego wiedzą oraz opowieściami, te skały stawały się naprawdę interesujące! Każdy z nas starał się znaleźć choćby najmniejszy odłamek skalny by zabrać go ze sobą. Nocowaliśmy w Wysiadłowie, w pięknie położonym ośrodku Orlik.

W ostatni dzień co prawda przywitał nas deszcz, ale humory nadal dopisywały. Zaraz po śniadaniu i zapakowaniu walizek, pojechaliśmy obejrzeć odkrywkę utworów morza mioceńskiego, w której szukaliśmy konkrecji krzemianowych. Następnie pojechaliśmy do Dziurowa, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć wąwóz lessowy oraz jego powolne zarastanie i przemianę w parów. W dnie wąwozu mogliśmy poszukać konkrecji wapiennych (laleczek, kukiełek lessowych). Głównym celem tego dnia był Sandomierz. Nie pojechaliśmy do niego bezpośrednio autokarem, to byłoby zbyt proste 😉 W Kamieniu Łukawskim ruszyliśmy w Góry Pieprzowe. Zawdzięczają one swoją nazwę ciemnej barwie i drobno pokruszonemu materiałowi skalnemu (łupkowi kambryjskiemu), który naprawdę przypomina pieprz. Trasa nie była prosta, ale dla nas zaprawionych w bojach była tylko miłym podsumowaniem całego tygodnia. Do samego Sandomierza weszliśmy przez wąwóz Królowej Jadwigi, a następnie wędrowaliśmy po malowniczym rynku. Nasza przygoda z Wyżyną Małopolską dobiegła końca, z Sandomierza pojechaliśmy do Jarosławia. Pomimo zmęczenia wróciliśmy zadowoleni, ze świetnymi humorami i z dużą dawką wiedzy wpajanej nam każdego dnia od samego rana.

Nigdy nie zapomnimy tego wspaniale spędzonego tygodnia wykorzystanego na 100% pod każdym względem. Po tej Zielonej Szkole każdy z nas będzie zwracał uwagę na wszystkie skały nas otaczające i nigdy już nic nie będzie dla nas zwykłym kamieniem 😉

Gabriela Opiela, Ewelina Pieszko

link