„Kopernik” na Turbaczu i Trzech Koronach

Stare, polskie porzekadło mówi, że wielka przygoda zaczyna się od małego kroku. Inne, że bez ryzyka nie ma zabawy, albo – żeby wygrać trzeba grać. W górach, pewnie wszystkie, oprócz pierwszego, ustępują miejsca odpowiedzialności połączonej ze szczyptą szaleństwa. To idealny pakiet na górskie wędrówki z plecakiem turystycznym.

Sceptyk zapyta: czy nie było wam ciężko iść 9 godzin dziennie z piętnasto kilogramowym obciążeniem na plecach? – Owszem, było. Czy nie byliście mokrzy i spoceni jak dzikie świnki i czy nie mieliście odcisków? – Mieliśmy. Ale trzy dni pieszej wędrówki to coś więcej niż poznawanie granic wytrzymałości własnego organizmu, który czasami nie jest przygotowany do większej porcji wysiłku. To czas, który mogliśmy spędzić razem, nauczyć się współpracy, rzeczowego myślenia i najpożyteczniejszych rzeczy w sytuacjach, w których człowiek musi skonfrontować się z naturą.

Miło było na trzy dni zrzucić make – up, pozbyć się konwenansów, dostępu do Internetu i zająć się tym, co tu i teraz. Spanie pod gołym niebem, widok gwiazd, których było więcej i które świeciły jaśniej, nieprzyćmione światłem miasta, dodawały otuchy. Profesor Andrzej Bajan ugotował nam rosołek, a podczas noclegu na polu namiotowym poznaliśmy się z grupą z PWSTE w Jarosławiu: Polaków, Ukraińców i Turkiem. Ten ostatni zagrał nam na gitarze piosenki w swoim ojczystym języku. Wszyscy razem zrobiliśmy grilla (20 kiełbas), a następnego dnia wszyscy razem poszliśmy zdobywać Trzy Korony.

„Świat wartości w górach jest prosty i przejrzysty dla każdego. Ale jest to absolut piękna i estetycznych doznań. Nie chcesz, nie jedziesz. Nie jedziesz, nie widzisz. Nie widzisz, nie przeżywasz. Wybór należy do ciebie.” – Piotr Pustelnik

Relacja z wyjazdu „Kopernika” w Gorce i Pieniny już wkrótce w filmiku przygotowywanym przez uczniów klasy dziennikarskiej i językowej.

W.M.

link