Choćby na koniec świata

Zambia. Afrykański kraj, o którym pewnie za dużo nie słyszałeś. Jest dwa razy większy od Polski, lecz jakość życia nie jest do tego proporcjonalna. Brakuje tam wszystkiego. Od leków po prąd.  Właśnie tam wyruszyły z humanitarną misją byłe studentki medycyny – Alicja Popiołek i Ewelina Podolec – absolwentka naszego liceum.

One Zambia, One Nation

Obydwie ukończyły Uniwersytet Medyczny w Bydgoszczy. Obydwie też chcą nieść pomoc. Mówią, że świata nie zmienią. Ale jeśli mogą, to chcą zmienić przynajmniej jego małą część. A jest co poprawiać. Średnia płaca w Zambii to w przeliczeniu na monetę polską 150 zł. Całą rodzinę wyżywić za te pieniądze jest bardzo trudno, to wręcz niemożliwe. Tamtejsza anegdota mówi nawet, że jedyne, czego jest tam pod dostatkiem, to dzieci. W ramach państwowych oszczędności prąd wyłączany jest na trzy, cztery dni. Nie ma pralek. W sumie to nawet gdyby były, nie byłoby gdzie ich postawić. Bo aby ktoś mógł wejść do domu, ktoś inny musi z niego wyjść. Dom to lepianka z gliny z dachem ze strzechy. Ten dach to i tak luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić. Chorzy ludzie leżą na ulicach, a szkoła jest dla bogatych. Zambijczycy nie spieszą się. Mówią – wy macie zegarki, my mamy czas. Nie można im na pewno odjąć jednego – są bardzo gościnni. Wielokulturowość sprawia, że są bardziej tolerancyjni, otwarci i uprzejmi. Stąd też ich narodowe hasło – One Zambia, One Nation.

 

Paracetamol jak zbawienie

„Polska Misja Medyczna” – tak nazywa się organizacja, z którą Alicja Popiołek i Ewelina Podolec wyjechały na misję do Afryki. To nie jest zwykła organizacja. To organizacja lekarzy-bohaterów. Tam gdzie nie ma prawie nikogo do pomocy, są oni. Uważają, że każdy ma prawo do opieki medycznej, dlatego też jej udzielają. Choćby na końcu świata. Na swoje miejsce pracy nasze lekarki-bohaterki wybrały Malemi – przedmieścia stolicy Zambii i Chingolę. Spotkały się tam z osobami takie jak one. Też chcącymi pomagać. Były to siostry zakonne, księża, wolontariusze różnych organizacji. To właśnie dwaj zakonnicy wprowadzili ich do tamtejszej pracy. Leczyły w szpitalu, gdzie najmniejsza sala była 30-osobowa. 100-osobowa to standard. Robiły badania wzroku, pomagały dobierać okulary. Dla Zambijczyków okulary to do tej pory to coś niespotykanego. Szczoteczka dla zębów to dla nas błahy, codzienny przedmiot. Dla nich to rarytas. Alicja i Ewelina zadbały również, aby go im trochę przybliżyć. Leczyły choroby najbardziej tam spotykane – HIV, AIDS, malarię, gruźlicę, cukrzycę. Insulina to lek, którego tam do tej pory nie ma. Opatrywały rany. Częstym zajęciem były też wizyty domowe. Mieszkańcy Zambii przyzwyczajeni są do bólu. Nie chodzą do lekarza, bo brakuje im pieniędzy na jedzenie. Dla jednego z pacjentów Paracetamol był jak zbawienie. Pierwszy raz od wielu lat przez chwilę nie czuł bólu.

 

Dwa światy

Pięknie mówi się o osobach, które pomagają, robią coś dobrego dla drugiego człowieka. Trzeba jednak zastanowić się, ile obydwie dziewczyny musiały poświęcić dla tej misji. Przede wszystkim zdrowia. Praktycznie każdego dnia mogły zarazić się chorobą, z którą na okrągło miały styczność. Wszyscy zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego zdecydowały się na ten wyjazd. Alicja Popiołek odpowiedziała, że m.in. ze względu na religię. To ona nakazuje, że bliźniemu trzeba pomóc. Ewelina Podolec z ciekawości świata, chęci niesienia ratunku tym najbardziej potrzebującym. Mówią, że to jest tak jakby ich obowiązek. Kiedyś pomagano nam, Polsce. Dziś musimy robić to my. Za kilka dni kolejny wylot. Znów przywitają je nowe wyzwania, a także radość z każdego uratowanego człowieka.

Było to pouczające spotkanie. Spotkanie, które pokazuje, jak bardzo różni się życie na świecie. I że są ludzie, którzy chcą to naprawiać. Za to bardzo dziękujemy. Pełen szacunek. Powodzenia i mamy nadzieję, do zobaczenia!

mj, łł, acz

link