Pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko…

Tutaj można „pójść na wrzosowisko …i zapomnieć wszystko”. Takie słowa słyszymy, w kultowej już piosence SDM –u, który rozsławił Bieszczady…. I sprawił, że ludzie zaczęli chętnie i z ciekawością zaglądać w te strony. My także pojawiamy się tu regularnie kilka razy w roku. Więc należy się parę ciepłych słów o tym magicznym miejscu, jakim jest Brzeziniak.

Brzeziniak jest malowniczo położonym siedliskiem we wsi Przysłup. Stanowi idealne miejsce na odpoczynek dla zmęczonych trudami życia codziennego rodzin, zakochanych a także strudzonych bieszczadzkich wędrowców. Jest miejscem idealnym dla każdego – dla poetów, muzyków, wrażliwców, a nawet dla ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Pełno tu outsiderów, rozbitków życiowych ale także filozofów, malarzy, rzeźbiarzy, co tu dużo pisać – ciekawych ludzi. Na szczęście … Bieszczady wciąż jeszcze nie są zatłoczone i zadeptane przez turystów, jak choćby Zakopane. Wciąż można tam urządzić sobie małą, prywatną samotnię. To rodzaj enklawy psychicznej… rozumie to ten, kto wędrował choć raz po połoninach… W górach jest wszystko, co kocham, pisał klasyk…Wokół panuje cisza i spokój, przerywana odgłosami zwierząt z lasu i parskaniem koni z prywatnej zagrody. W koronach drzew da się słyszeć piękny świergot dzikiego ptactwa. A zapach spalin to naprawdę rzadkość w tym rejonie…

 "Tutaj można poczuć się jak w domu" – mawiają wszyscy, którzy choć raz odwiedzili Brzeziniak u Pani Agnieszki Banaszek, cudownej, ciepłej osoby, kiedyś – nauczycielki matematyki w warszawskim liceum, dziś znakomitej restauratorce i pasjonatce sztuki (świetna galeria Fatasmagoria jest również jej autorstwa). Rodzinna atmosfera, przytulnie urządzone wnętrza, smaczne posiłki – to wszystko sprawia, że siedlisko stało się miejscem regularnych wycieczek klas dziennikarskich z I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu. Klasy te, niezwykle ciekawe świata, obcujące ze środowiskiem dziennikarskim w różnych zakątkach Polski, wybrały właśnie Brzeziniak jako najchętniej odwiedzane przez siebie miejsce. Uczestniczą tu w warsztatach ze znanymi aktorami i dziennikarzami.

Ostatnimi czasy gościliśmy u nas wyśmienitego dziennikarza-triathlonistę, Łukasza Grassa. Zauroczony pięknem natury, separacją od wielkich aglomeracji miejskich, chętnie ćwiczył biegi o poranku – gdy bieszczadzka mgła jeszcze unosiła się nad drogą, a my smacznie spaliśmy w swoich łóżkach. Autor niedawno wydanej książki ( „Trzy mądre małpy”), redaktor naczelny „Akademii Triathlonu” poprowadził z młodzieżą wspaniałe warsztaty dziennikarskie w przytulnym salonie, ale również udał się z nami na kulig i dłuższy spacer z Przysłupia do Cisnej urokliwą trasą „stokówki”. Towarzyszyła nam również Pani Agnieszka, która raczyła nas po drodze różnymi opowiastkami, także o wilkach wyjących w nocy…

Wokół Brzeziniaka roztaczają się zapierające dech w piersiach widoki na Bieszczady. Droga przez las za siedliskiem prowadzi do punktu widokowego – idealnego miejsca dla zakochanych w pięknych i osobliwych krajobrazach. A polanka ze starą jabłonią (lub gruszą, spór nie został rozstrzygnięty)po prostu cudowna… ze swoim widokiem na Smerek. Gdzie tylko nie spojrzeć – wszędzie góry… I wyczuwalna pozytywna energia przenoszona przez Bieszczadzkie Anioły. Nic tylko tu przyjechać i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. My już je odnaleźliśmy i na pewno będziemy tu powracać. Jestem pewny, że miejsce to będzie przyciągało nas jeszcze przez długi czas. Wrócimy tu, może nawet za kilkanaście lat. Kiedyś, z własnymi dziećmi…

 

Adrian Wawrzeniuk

 

 

 

link